ograniczenie_ilości_odpadów

12 sposobów na ograniczenie ilości odpadów

Ok, przyznaję, biję się w pierś. Wstęp wyszedł mi trochę przydługi i przesiąknięty goryczą, więc jeżeli drogi czytelniku, droga czytelniczko, interesuje Cię prosta recepta na ograniczenie ilości odpadów produkowanych w Twoim gospodarstwie domowym to scrolluj (nie mam pewności czy jest takie słowo ;) ) tekst aż natkniesz się na upragnioną listę numerowaną ;)


Często miewam podejrzenie graniczące z pewnością, że nasz kraj nie nadąża za trendami. Oczywiście, można to w nieskończoność zwalać na długą i mroczną egzystencję za żelazną kurtyną, która skutecznie odgrodziła nas od bycia na bieżąco z Europą Zachodnią przez całe dekady i nawet byłoby to podejście w pełni uzasadnione, gdyby nie fakt, że od niemal 30 lat szybko i skutecznie doganiamy zachód, a za żelazną kurtyną trzyma nas już tylko nasza mentalność. No w każdym razie jesteśmy do tyłu, przynajmniej w sprawach ekologii. Bo kiedy cały świat zaczyna się poważnie zastanawiać jak ograniczyć ilość produkowanych odpadów, my dorabiamy się w końcu pierwszej (i w dodatku beznadziejnie skonstruowanej) ustawy regulującej konieczność segregowania śmieci (która to konieczność za odpowiednio wyższą dopłatą wciąż jest niekonieczna), a w placówkach oświatowych na hasło „edukacja ekologiczna” niestrudzenie pada odzew „segregacja odpadów”. Wydaje mi się, że gdzieś już wspominałam o tym, że nie tędy droga, bo żeby w społeczeństwie wykształcić zdrowy odruch ograniczania produkcji odpadów potrzeba współpracy międzysektorowej, wieloletnich, mądrych programów edukacyjnych i sporych nakładów finansowych, a tych… no cóż… Nie powiem, że nie widać, ale w bieżącym układzie rządowym, który wrogi jest ekologii postrzeganej za lewacką propagandę raczej widać w najbliższych latach nie będzie.

A więc, co z tą Polską? Paradoksalnie, unijne statystyki wskazują, że w Polsce ilość odpadów komunalnych w przeliczeniu na osobę oficjalnie należy do najniższych w całej Unii Europejskiej. Cud nad Wisłą! Polacy nie śmiecą! Skoro jest tak dobrze, to czemu w ogóle przejmować się tematem? Otóż eksperci są zdania, że tak optymistyczne wskaźniki to nic innego jak skutek nieszczelnego systemu gospodarowania odpadami (sinozielony dym z komina sąsiada i walający się w rowie worek ze śmieciami z pewnością coś Ci mówią) oraz naszej dumy narodowej pęczniejącej tym silniej im więcej zasad i regulacji uda nam się ominąć za sprawą wrodzonego sprytu. Rzeczywistość, mniej różowa, zbliża nas prawdopodobnie w okolice unijnej średniej… Co gorsza, Polska przejawia tendecje przeciwne do europejskich, gdzie ilość produkowanych odpadów spada, podczas gdy w Polsce rośnie. A już zupełnie pogrąża nas niestety poziom odzysku surowców wtórnych, o którym nawet nie będę wspominać bo to aż wstyd.


Mówiąc w skrócie – produkujemy dużą ilość odpadów, a niewydolny system ich zbiórki i odzysku powoduje, że nie umiemy poradzić sobie z problemem „u końca rury”. Więc może czas zająć się jej początkiem. W końcu to żadne zaskoczenie, że dobra prewencja jest zdecydowanie skuteczniejsza niż długie i uciążliwe leczenie. A najskuteczniejszą metodą ograniczania produkcji odpadów jest ograniczenie ilości opakowań, które kupujemy wraz z produktem. Wiem, że to może wydawać się niełatwe, zwłaszcza osobom w moim wieku, dla których rzeczywistość czasów PRL’u jest zaledwie mglistym wspomnieniem, a swoje pierwsze konsumenckie kroki stawiały w czasach zalewu sklepów opakowaniami, ale zapewniam, że przy odrobinie dobrej woli możemy dość skutecznie rozprawić się ze swoimi złymi nawykami. Poniżej znajdziecie listę pomysłów, które my sami z powodzeniem wdrażamy w naszym życiu – bierzcie, dzielcie się i stosujcie :)

1. Wybieraj produkty bez zbędnych opakowań

Ach, gdyby tylko pomarańcze miały swoje własne biodegradowalne opakowanie w postaci grubej, odpornej skórki… Oh wait! Mają ;) Kreatywność sprzedawców mnie rozbraja… Na sklepowych półkach znajdziemy mnóstwo produktów, które zupełnie nie potrzebują opakowania, ale mimo wszystko ktoś wpadł na pomysł żeby na przykład dorodnego bakłażana ułożyć na styropianowej tacce i jeszcze zabezpieczyć błyszczącą folijką. Awesome! Takim produktom mówimy zdecydowane NIE! Gdzie kupić warzywa bez opakowania? Patrz punkt drugi…

2. Wybieraj targi zamiast supermarketów

Obecnie mam pod nosem na prawdę genialny targ. I jestem pewna, że całkiem blisko Twojego domu również trafi się jakiś miły stragan lub bazarek. Jak za starych dobrych czasów, wszystkie warzywa i owoce bez żadnych zbędnych opakowań lądują prosto w mojej własnej bawełnianej torbie. Prosto i z gustem :)

Mercat de Sant Antoni
Mercat de Sant Antoni

3. Idąc na zakupy zabierz swoje własne opakowania

I nie mówię tu tylko o własnej torbie. Przyda się bawełniany worek na pieczywo albo, w przypadku kupowania produktów na wagę, swoje własne woreczki wielokrotnego użytku. Na naszym targu można przyjść po jajka z własną wytłoczką, a po oliwki na wagę z własnym pudełkiem. Nie bójcie się wyznaczać nowych trendów.

wino_barcelona

4. Kupuj produkty na wagę

Coraz częściej w supermarketach znajdziemy całe działy z produktami na wagę. To dobre rozwiązanie jeżeli korzystamy z opakowań wielokrotnego użytku, ale również wtedy, gdy chcemy zminimalizować ryzyko zmarnowania żywności, bo kupujemy dokładnie tyle ile potrzebujemy (ale to już inna bajka). Z resztą nawet opakowanie sera żółtego na wagę z dużym prawdopodobnieństwem będzie mniej mniej inwazyjne niż fabryczne.

5. Poszukaj sklepu bez opakowań

Co może nie być łatwe, bo w Polsce takie sklepy nie są jeszcze dość rozpowszechnione, ale pierwszy sklep bez opakowań działa już w Warszawie. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jak wygląda taki sklep na mojej ulicy (Ceres Natural sccl, Ronda de Sant Pau 49, BCN)

sklep_ekologiczny

6. Zlokalizuj najbliższy mlekomat

Nad tym to sie nie ma co rozwodzić, bo ja uważam, że to jest pomysł tak błyskotliwy i przemyślany, że należy się za to nagroda Nobla. Lista i mapa mlekomatów TUTAJ

7. Omijaj produkty pakowane pojedynczo

Herbaty, z których każda jest zapakowana w osobne, plastikowe opakowanie, miniaturowych śmietanek do kawy, cukru w saszetkach i paskudnych (ale jakże modnych) serków, gdzie każdy plasterek ma własną folijkę. Okropność.

8. Nie daj się skusić na kapsułkowy ekspres do kawy

Moim osobistym zdaniem to jedno z najgłupszych urządzeń jakie wymyśliła ludzkość.

kawa

9. Skoro już o kawie mowa… Idź na kawę z własnym kubkiem

Jedna ze znanych kawowych sieciówek daje nawet zniżkę, jeżeli pofatygujesz się z własnym kubkiem ;) A warto, bo moda na spacerowanie z kawa po mieście generuje niewiarygodną ilość odpadów.

10. Powiedz „nie” naczyniom jednorazowym

Plastikowe słomki zamień na papierowe (jeżeli już musisz), a na grilla w gronie przyjaciół zamiast jednorazowych talerzyków plastikowych wybierz te tradycyjne lub biodegradowalne. Na przykład otrębowe :)

słomki papierowe_ekologika

11. Wykorzystuj ponownie opakowania

Temat upcyklingu jest tak szeroki, że należy mu się osobny wpis. Ale Ty już teraz zastanów się, jakie kreatywne zastosowanie dla danego opakowania możesz znaleźć. Moim ulubionym jest wykorzystywanie słoików do przechowywania produktów takich jak kasze czy przyprawy.

12. Tam gdzie to możliwe, wybieraj opakowania zwrotne

Z żalem stwierdzam, że takich możliwości jest w Polsce coraz mniej. Ostatnimi bastionami bywają niektóre marki piwa i wody mineralnej.


Mam nadzieję, że te rozwiązania zainspirują Was do postawienia chociaż małego kroku w stronę rozprawienia się z nadmiarem opakowań.

A Wy, jakie jeszcze pomysły stosujecie, żeby ograniczyć ilość odpadów? :)

  • Bardzo trafne porady. Ja bym dodała jeszcze, że najłatwiej ograniczyć ilość odpadów i opakowań… ograniczając konsumpcję :) Mniej rzeczy to mniej sprzątania, a więcej w portfelu.

  • Bardzo ciekawy pomysł :) I naprawdę godny pochwały. Mimo że teraz panuje „moda” na życie ekologiczne i na segregowanie odpadów, to tak naprawdę wciąż za mało, żeby ocalić naszą planetę na długie lata. Wydaje mi się, że właśnie takie blogi i takie akcje i pomysły mają duży wpływ na przekonywanie poszczególnych ludzi, że da się żyć ekologicznie i wcale nie spędza się wielu godzin na segregacji :) Niestety, ale co do zabierania swoich opakowań, to niestety ale nie wszystkie sklepy udostępniają pakowanie do swoich woreczków. A szkoda. Chociaż ryneczki jak najbardziej tak :) My w Delta Pomorze uwielbiamy ekologiczne życie i zmniejszanie produkcji śmieci :)
    Pozdrawiamy!

  • JoannaJj

    Probuje zmniejszyc ilosc smieci i zgadza sie ciezko to zrobic kupujac w supermarketach. W niektorych panie sa bardzo niezadowolone jak sie kladzie warzywa/owoce na wadze bez woreczka.
    Pracowalam kiedys w sklepie z ECO zywnoscia i fantastyczne bylo to, ze jak sie kupilo butlke na wode(taka ktora mozna uzywac wiele razy)to mozna bylo za darmo zawsze sobie tej wody wlac :) …a z drugiej strony mialam kubek Costy i nie mogli mi w tym zrobic kawy bo to bylo „nielegalne”. Wytlumaczenie- nie wiem czy kubek umyty i nie przenosi zarazkow. Zupelnie bezcelowe…

  • Gosia

    która sieciówka pozwala na przynoszenie własnych kubków?

    • Ekologika

      Starbucks

  • Hooltay

    Większość ludzi, Ty także, dajesz sobie wmówić, że produkujesz śmieci. Te odpady, które powstają w domu, można zutylizować od ręki, w ogródkowym kompostowniku. Śmieci produkuje prawie wyłącznie przemysł. Każdy, bez żadnych wyjątków, wyrób przemysłowy w końcu staje się śmieciem. Dlatego rozwiązanie problemów śmieciowych leży po stronie kapitanów przemysłu i polityków. Konsument może tylko protestować przeciwko zbędnym opakowaniom i zbędnym wyrobom (po co komu papier foliowany albo aluminiowa folia w kuchni?). To właśnie proponujesz. Czyli puder na syfilis.

    • Ekologika

      Jakkolwiek rozbawiło mnie sformułowanie o proponowaniu „pudru na syfilis”, mam śmiałość z Szanownym Panem, przynajmniej w pewnej części, się nie zgodzić (choć muszę przyznać, że imponuje mi stwierdzenie, że „te odpady, które powstają w domu, można zutylizować od ręki, w ogródkowym kompostowniku” – jeżeli udaje się to Panu to moje najserdeczniejsze gratulacje i proszę przyjąć wyrazy mojego najszczerszego podziwu, bo to musi oznaczać, że osiągnął Pan poziom przeze mnie niedościgniony, a mianowicie nie kupuje Pan niczego w plastikowych, metalowych czy szklanych opakowaniach, bo te kompostować się niestety nie dają. I proszę tylko nie sugerować, że tu sprawę załatwia recykling, bo poziom odzysku w Polsce szacuje się na nie więcej niż 10% i jak sobie Pan zapewne wyobraża, nie jest to proces wolny od inwestowania energii i emitowania zanieczyszczeń). Nie zgodzę się również z Panem z tego prostego powodu, że bierną postawą jeszcze nikt świata nie zwojował, a historia, również ta nieodległa, pokazuje, że zmiany często zaczynają się od drobnych gestów, które w wielkiej masie nabierają zdolności wpływania na otaczającą nas rzeczywistość – w tym legislację, biznes i przemysł. Już teraz wyraźnie widać ten wyraźnie nasilający się trend. Oczywiście – co do zasady pełna zgoda – przemysł (w tym również rolnictwo i przemysł spożywczy) generuje niewiarygodne ilości odpadów, które stanowią realny problem dla ekosystemów, począwszy od emisji zanieczyszczeń (w tym gazów cieplarnianych) do hydrosfery czy atmosfery, przez odpady mineralne, radioaktywne, toksyczne… długo można by wymieniać. Dlatego to, co proponuję, to ograniczenie konsumpcji, wbrew temu co może się Panu wydawać po lekturze odosobnionego tekstu poświęconego odpadom opakowaniowym. Tak, dokładnie – konsumować mniej. Bo przemysł, który obciąża Pan odpowiedzialnością za generowanie odpadów, generuje je właśnie dla nas – konsumentów. Więc kupować mniej. Używać rozważniej. I z poziomu konsumenta robić wszystko co w naszej mocy, by nie ziściły się proroctwa, że w 2050 roku w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Naszego plastiku. Tego plastiku, który miał trafić do recyklingu, a dziwnym trafem wyszło jak zawsze. Ostatecznie to kwestia wyboru. Można siedzieć z założonymi rękami i czekać aż kapitanowie przemysłu i politycy sami wpadną na tory zrównoważonego rozwoju, a można małymi krokami wyznaczać nowe standardy i wciągać w to systematycznie ludzi, którym chce się powalczyć o lepsze jutro. Ja wybieram to drugie. Pozdrawiam.