5 małych (a dobrych) rzeczy, które możesz zrobić dla bioróżnorodności wiosną

Wiosna to wspaniały czas, zdecydowanie mój ulubiony okres w roku. Przyroda ożywa po długich jesienno-zimowych miesiącach, a każdy dzień przynosi nowe zmiany. Drzewa i krzewy obsypują się kwieciem o tak zniewalającym zapachu, że może zakręcić się w głowie, ptaki wiją gniazda, jak okiem sięgnąć świat przybiera najsoczystszy odcień zieleni, bociany wracają z południa, pszczoły uwijają się wokół pierwszych żółtych kwiatów rzepaku… Nic tylko się zakochać :)

My też ożywamy na wiosnę :) Słońce dodaje nam energii by realizować nowe pomysły i projekty, porządkujemy myśli i przestrzeń wokół siebie. Właśnie teraz porządkujemy również nasze balkony i ogrody, dlatego wybrałam ten moment, żeby zachęcić Cię do wykonania kilku niewielkich gestów, które nie tylko umilą Ci Twoją najbliższe otoczenie, ale sprawią, że ta przestrzeń będzie przyjazna również dla innych, małych mieszkańców Twojej okolicy. 5 małych, drobnych gestów. Wchodzisz w to? :)

1. Na balkonie…

Wiem, nie każdy ma balkon. Ale istnieje zdecydowanie większe prawdopodobieństwo że masz chociaż maleńki balkonik, niż że jesteś posiadaczem przydomowego ogrodu (tak sądzę, acz nie jest to teza poparta badaniami ;) ).

Niezależnie od tego, czy co roku z pasją siejesz i sadzisz różne rośliny na swoim balkonie, czy też jest to istna pustynia, która służy Ci jedynie do wieszania prania w letnim słońcu, niezależnie od tego, czy jesteś zamiłowanym ogrodnikiem (jak moja babcia), czy zupełnie nie masz „ręki do kwiatów”, możesz posiać w skrzynkach i donicach rośliny miododajne. Na balkonie doskonale sprawdzą się wrzosy i lawenda, miodunka oraz… zioła. Bazylia czy oregano nie tylko przyciągną pszczoły, ale oczywiście posłużą nam w kuchni. Są tanie i łatwe w uprawie, więc nawet laik taki jak ja nie powinien mieć większych trudności z utrzymaniem ich przy życiu.

A więc mówisz, że masz mało miejsca? Nieszkodzi. Na małych przestrzeniach znakomicie sprawdzą się ogródki wertykalne czyli mówiąc wprost – zamontowane na ścianie. Do stworzenia skromnego ogródka nie potrzebujesz fortuny – wystarczy nieco nasion i sadzonek, trochę puszek, butelek lub słoików, europaleta, gwoździe i kołki. Tutaj zaczątki naszego wertykalnego ogródka, a mianowicie szałwia. Po więcej nieco hmm… bardziej zaawansowanych aranżacji zajrzyjcie na tablicę pinterestową (poniżej).

ogród_wertkalny_ekologika
Nasze skromne początki :)

Obserwuj tablicę Kompaktowe ogrody wertykalne należącą do użytkownika Ekologika.

2. W ogrodzie…

…zaniechaj porządków przynajmniej w jednym miejscu. Krótko przystrzyżone trawniki i uporządkowane rabatki nie są sprzymierzeńcami małych mieszkańców ogrodu. Wystarczy, że chociaż mały fragment, gdzieś pod płotem czy za garażem, pozostawisz swojemu własnemu losowi. Zostaw tam gałęzie, niech rozplenią się „chwasty”, niech zarośnie gąszczem – gratuluję, właśnie stworzyłeś coś, co fachowo nazywa się ogrodem biocenotycznym. To nie tylko raj dla bezkręgowców, bo przy odrobinie szczęścia na tym zapomnianym zagonku zamieszka nawet jeż :)

Jeżeli masz to szczęście i w Twoim ogrodzie rośnie drzewo, możesz postarać się również zamontować budkę lęgową dla skrzydlatych mieszkańców swojej okolicy.

3. Dla pszczół…

Pewnie już wiesz, że pszczoły są nam ekstremalnie potrzebne, bo zapylają 71 ze 100 światowych upraw, które dostarczają 90% żywności. Pewnie wiesz również, że ich życie, ze względu na dziesiątkujące je choroby i pestycydy, nie należy do lekkich. Z każdym rokiem docierają do nas smutne wieści o zmniejszaniu się liczebności pszczoły miodnej, a nawet o wymieraniu całych kolonii. A jeżeli pszczoły wymrą, to z pewnością wezmą nas ze sobą.

Niezależnie od tego, czy dysponujemy skromnym balkonikiem, czy jesteśmy posiadaczami wielohektarowego gospodarstwa rolnego, możemy zbudować owadom lokum. Na miarę naszych możliwości – skromny domek lub wyrafinowany wielopoziomowy hotel. Potrzebujemy nieco bambusowych rurek, trzcin, gałązek lub liści (przyda się również kawałek cegły lub pustaka) i w ciągu jednego popołudnia możemy wyczarować pszczołom znakomite schronienie. Gwarantuję, że prędzej czy później wasza konstrukcja znajdzie swoich lokatorów.

Obserwuj tablicę Domki dla owadów należącą do użytkownika Ekologika.

4. W Twojej dzielnicy…

Ze względu na mój buntowniczy i przekorny charakter idea Guerilla Gardeningu (czyli po polsku Partyzantki Ogrodniczej) totalnie skradła moje serce. Cała zabawa polega na tym, żeby za pomocą wszelkich dostępnych metod i środków, a najlepiej pod osłoną nocy, obsiać i obsadzić porzucone klomby i ponure skwery w Twojej okolicy. Moja ulubiona metoda polega na rozrzucaniu specjalnie skonstruowanych bomb nasiennych :) Metoda jest tania, skuteczna i szalenie ekscytująca. Tutaj możesz przeczytać o tym, jak dokładnie rok temu zazielenialiśmy Kraków po partyzancku :)

bomby_nasienne

5. W chemii…

To, co bardzo nie służy lokalnej bioróżnorodności to agresywne środki ochrony roślin, a wśród nich pestycydy. Tej wiosny (i każdej kolejnej) postaraj się używać naturalnych nawozów, a w razie pojawienia się nieproszonych gości na Twoich uprawach spróbuj ocalić rośliny stosując domowe lub naturalne środki. Moja babcia twierdzi, że znakomitym sposobem na przegnanie mszyc jest napar z tytoniu. Doskonale zadziała również wyciąg z czosnku (to oczywiste, czosnek działa na WSZYSTKO) czy wrotyczy. Nie tylko nie zaszkodzisz pszczołom, ale również własnemu zdrowiu.

My w najbliższy weekend zabieramy się aranżację naszego balkonu :) Ciekawa jestem które z tych pomysłów przypadły Ci najbardziej do gustu :) A może swoje sprawdzone patenty na wspieranie lokalnej bioróżnorodności?

Koniecznie podziel się nimi w komentarzach :)

  • Mój gródek jest… hmmm… z całą pewnością biocenotyczny – ach! muszę sobie tę nazwę zapamiętać jak ktoś jeszcze będzie mi sugerował że mogłabym uładzić – zawsze to lepiej brzmi niż to że lubię dzikie . Nie lubię takich ogródków prosto z pod kosiarki. No i czasu czasem mało, ale dzięki temu jeż mieszka pod płotem (bo w chaszczach ślimaków na pęczki więc jeść co jest), a w budce zalęgły się sikory. Muszę jeszcze zbudować domek dla trzmieli :D
    Jeszcze dodatkowo postawiłam płytki pojemnik w którym zbiera się woda a jak są upały to po prostu dolewam – korzystają z niej ptaki, nie tnę krzaków przesadnie mocno – chyba gdzieś zamieszkały rudziki, częściowo podlewam wodą którą „zbieram” np. po wypłukaniu warzyw, czy ich gotowaniu. Można wlać w ogródek a nie do kanalizacji.
    I jakoś mi z tym milej, choć to drobiazgi.

  • aaa… zapomniałam dodać że strasznie mi się podobają „bomby nasienne” :D

  • Jestem pod głębokim wrażeniem wpisu, jest idealny ;)

  • Wertykalny ogródek jest zdecydowanie super pomysłem