Ekologika + Ekokobieta + Basia G. = recenzja Mooncup + Niespodzianka

Ależ nam wyszło piękne równanie :) Matematyka, królowa nauk byłaby ze mnie dumna :)

Kiedy w czerwcu dzieliłam się z moją koleżanką sceptycznymi planami przetestowania i zrecenzowania kubeczka menstruacyjnego, nie przypuszczałam, że sprawy będą miały ciąg dalszy, a sam wpis z moją recenzją stanie się najbardziej poczytnym wpisem w historii tego bloga :) Pisałam wtedy:

„Powiem Ci że podchodzę do tematu sceptycznie, bo jak dotąd byłam dość konserwatywna w sprawie własnego okresu 😀 I jednak czuję jakiś wewnętrzny opór przed publicznym opisywaniem przygód silikonowego gadżetu”

Więc wnioski proste, wewnętrzny opór szybko przechodzi, jeżeli to co robisz spotyka się z żywym zainteresowaniem.

Tyle słowem wstępu. W sierpniu odezwały się do mnie Panie z portalu Ekokobieta z pytaniem, czy zechciałabym zrecenzować Mooncup.

mooncup

Ponieważ sama znalazłam już swój idealny model, to zaproponowałam, żeby w roli recenzentki wystąpiła któraś z moich czytelniczek. I tym sposobem kubeczek trafił do Basi, która kupiła mnie następującym komentarzem:

Lubię nowości – a do kubeczka „przekonuje” siebie już jaaakiś czas :) a mój argument jest raczej mamowy, bo jak kubeczek się sprawdzi, to na stałe zagości w naszym domu i nie tylko na mojej półce, lecz i córki, którą to wszelkie podpaski doprowadzają do szewskiej pasji poprzez obcieranie, nie trzymanie się, czy przelewanie…. więc jak przekonam siebie, to i ją oraz znajome kobietki też :)

Normalnie story of my life. Tak więc kubeczek powędrował do Basi i jak sami za chwilę zobaczycie, Basia spisała się w charakterze recenzentki znakomicie :)

Każdy z nas na swój ulubiony kubek na kawę czy herbatę – mam i ja, a nawet mam dwa. Mówiąc to mam na myśli, że od teraz do moich ulubionych przedmiotów dołączył kubeczek menstruacyjny!
Jeśli dziś miałabym radykalnie przejść na minimalizm (którego coraz bardziej jestem zwolenniczką), to w ramach akcji „posiadam tylko 100 rzeczy” byłby tam na bank ów wspomniany już kubeczek.
Zabraknie Ci tamponów czy podpasek – a wiemy wszystkie, że jakoś tak okresu dostajemy nagle, jak zawsze…. To nie trzeba lecieć extra do sklepu kupić, tylko sięgamy po kubeczek i święty spokój.”

Totalnie zgadzam się z Basią. Dla mnie argument przemawiający za minimalizmem i bezodpadowym życiem był jednym z bardziej istotnych.

Czego można się spodziewać po Mooncup – kubeczku menstruacyjnym?

– że jest mały (i dobrze)*

– że jest silikonowy – wielokrotnego użytku

– że jest w dwóch rozmiarach – A i B

– że jest komfortowy w każdych warunkach (o tym więcej poniżej)

*Co do subiektywnego postrzegania rozmiaru kubeczka menstruacyjnego zdania mogą być podzielone – dla mnie wydawał się on dość duży jak na moje możliwości fizyczne, o tym niżej ;)

Jednak to, co łączyło nas z Basią to pewne obawy dotyczące aplikacji. Basia pisze:

„Moje obawy dotyczyły aplikacji. A okazało się, że zakładanie jest prościutkie –  nie ma co się bać. Zastanawiałam się czy nie będzie przeciekać, jaka będzie szczelność kubeczka. Bez potrzeby!”

Tymczasem moje zdanie na ten temat ujęłam następującymi słowami:

„Widok samego kubeczka i jego gabaryty nasuwają wątpliwości, co do komfortu użytkowania i łatwości aplikacji. No dobra, powiem szczerze, padł na mnie blady strach i zwątpienie”

Basia natomiast:

„Nie czaiłam się za bardzo do kubeczka, jak pies do jeża, bo już potrafię obchodzić się z przedmiotami aplikowanymi dopochwowo – tj. kuleczki gejszy Plum Bum – to i kubeczek nie był straszny.

Mówię o tym, ponieważ koleżanki moje zdążyły już skomentować, że „duży ten kubeczek”. To powiedzmy sobie, że nie takie rzeczy potrafią się zmieścić w kobiecej pochwie…. ;)”

I wszystko jasne :D Basia na szczęście nieco szerzej niż ja opisała różne praktyczne zagadnienia związane z aplikacją i wyjmowaniem kubeczka i chwała jej za to. Same zobaczcie:

„Kubeczek się bardzo zgrabnie składa. Ja od razu wybrałam opcję aplikacji (że tak to ujmę) na różyczkę, więc nie wiadomo kiedy kubeczek był na swoim miejscu. Moja pozycja przy zakładaniu – w kucki, polecam bardzo. Kubeczek się sam pięknie rozkłada/otwiera umieszczony na miejscu. I tam też momentalnie się „zasysa”.

mooncup2

Wyjmowanie też w kucki, albo wieczorem pod prysznicem. Kubeczek od razu umyty, a reszta pozostałej krwi w trakcie ciepłej kąpieli swobodnie wypłynie. To tak na dobry początek – nie będzie się trzeba bać, że się coś wyleje, że się ubrudzę, itp.

Jak jest taka obawa, to można przy pierwszej miesiączce stosować kubeczek tylko w domu, po powrocie z pracy/szkoły. Po dwóch trzech dniach sama zobaczysz.

Kubeczek jest na tyle głęboki, że przy zdejmowaniu cała krew pozostaje na jego dnie. Oczywiście wszystko zależy od intensywności krwawienia – tu również sama musisz zaobserwować jak często należy opróżnić kubeczek. Kubeczek jest tak zaprojektowany, że krew spływa do niego jak do lejka – zatrzymując się na dnie, bo przecież to jednak kubek :)”

Natomiast w kwestiach wyciągania kubeczka mamy z Basią bardzo podobne wrażenia i obserwacje. Kiedy ja pisałam o tym, że…:

„Wbrew moim obawom trudności nie dotyczyły aplikacji kubeczka, ale raczej jego wyciągnięcia. Nie, nie, to nie jest tak, że nasza żarłoczna macica wessie kubeczek wraz z zawartością do wnętrza naszych trzewi, bo tak jak w przypadku tamponu, kubeczek na miejscu trzymają mięśnie pochwy, ale mimo wszystko „dzyndzelek” jest krótszy, a ponieważ wykonany jest z silikonu – jest nieco bardziej śliski niż bawełniany sznureczek. Poza tym kubeczek perfekcyjnie „zasysa się” na ściankach pochwy (dzięki temu jest taki szczelny), co nastręcza pewnych trudności, ale podejrzewam, że i to jest kwestią wprawy i praktyki.”

Tymczasem Basia na to:

„Jedyną rzeczą, której jeszcze nie opanowałam dobrze to właśnie zdejmowanie/wyjmowanie kubeczka. I nie mam na myśli tutaj wylewania czy brudzenia, a raczej fakt, że kubeczek trzyma się mocno – skubany….

Nieumiejętnie chwytany i wyciągany daje uczucie dyskomfortu i – na czas wyjmowania – chwilowego bólu.

Może mieć problem – na początek – kobieta z długimi paznokciami, trzeba uważać, aby się nie pokaleczyć.”

Ale okazuje się, że nasza znakomita recenzentka szybko poradziła sobie z tym problemem. Znacznie szybciej niż ja :) Ale gdyby było inaczej, sama napisałabym Basi to, co Basia tak ładnie napisała w swojej recenzji:

„Dla mnie sprawdza się sposób nie tyle wyciągania kubeczka, co wyjmowania poprzez włożenie w boku kubeczka palca, by wpuścić powietrze do kubeczka i tym sposobem „odessać” go od ścianek. Bez obawy – nic się nie wyleje.

Aha – ogonka nie przycięłam (zgodnie z instrukcją) – nie czuję go w tracie użytkowania. A dopóki nie nauczę się skutecznie wyjmować kubeczka – nie planuję podcinać go, bo chcę mieć za co pociągać :) Jak za sznureczek przy tamponie.”

Rzeczywiście ta metoda się sprawdza.

„Nic nie czuć podczas chodzenia z kubeczkiem, nic nie obciera, nie uciska – można zapomnieć, że się ma miesiączkę. (…)

A ja na to:

„Co mnie totalnie zaskoczyło, to fakt, że mimo swojej niemałej średnicy silikonowy kubeczek jest praktycznie zupełnie niewyczuwalny, a komfort jego noszenia w niczym nie różni się od klasycznych tamponów.”

Tym sposobem dochodzimy do ogólnego consensu recenzji Basi, a mianowicie:

Dlaczego będę polecać kubeczek menstruacyjny znajomym kobietom?

Bo jest ECO*2ekologiczny i ekonomiczny.

* EKONOMIA

Kupując podpaski i tampony to  – wg tego ile krwawisz, dużo czy mało, długo czy krótko – wydajesz mniej więcej od 5 do 10 zł/miesiąc.

To kubeczek Ci się zamortyzuje/zwróci po około 10-ciu miesiącach do max roku.

Mówisz, że jest drogi? A w życiu!!! Kosztuje koło stówy – policz ile wydajesz na pierdoły…. Kup świnkę skarbonkę i wrzuć tam złotówkę codziennie – kwartał i masz kubeczek. J Albo odmów sobie batoników i czekoladek i/lub alkoholu, a uskładasz szybciej….

Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ja polecam Tobie z pełnym przekonaniem kubeczek. Tak samo jak polecać Ci też będę kulki Plum Bum.

Ekonomia to też czas – a kubeczek ze swoją pojemnością pozwala nam na rzadsze wizyty w toalecie w celu wymiany. Możesz w nim spać czy chodzić do 8h. Wszystko uzależnione jest indywidualnie.

* EKOLOGIA

Drugie ECO jest takie, że jest on wielokrotnego użytku. Kubeczek wykonany jest z silikonu medycznego. Jest to trwały materiał – myślę, że jest to inwestycja na któryś rok. Oszczędzamy na środkach higieny, których masowo wyrzucają kobiety takie ilości, że aż trudno uwierzyć. Jest więc ekologiczny dla środowiska.

ciekawy artykuł: http://ekokobieta.blogspot.com/p/niebezpieczne-podpaski-i-tampony.html

Silikon to też neutralny dla organizmu materiał, a więc i higieniczny dla kobiety. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile chemii siedzi w podpaskach i tamponach – i nie mówię tylko o pachnących aromatyzowanych podpaskach. Ale to już inny temat…”

Temat odpadów poruszałam w mojej poprzedniej recenzji:

„Kobiece produkty higieny osobistej są niemałym obciążeniem dla środowiska (jak właściwie wszystko, co jest jednorazowego użytku). I tak na przykład w ciągu jednego roku na całym świecie zużywa się i wyrzuca 45 miliardów (45 000 000 000) tamponów i podpasek. Trudno sobie wyobrazić tę górę odpadów, ale równie niewyobrażalna jest ilość wody i energii którą pochłonęła ich produkcja.”

A co do obecności chemii w środkach higienicznych faktycznie wiele nie wiemy, ale wiemy dość, żeby dwa razy się zastanowić zanim dokonamy pozornie oczywistego wyboru:

„Według argentyńskich naukowców aż 85% procent przebadanych środków higienicznych wykonanych z bawełny (w tym tamponów) wykazało obecność glifosatu. Glifosatu, czyli pestycydu wprowadzonego na rynek przez koncern Monsanto, szczodrze stosowanego na plantacjach soi czy bawełny właśnie, a przez WHO uznanego za prawdopodobnie rakotwórczy”.

Na koniec Basia pisze o tym, komu poleciłaby zakup kubeczka:

„Dla kogo jest kubeczek?

Według mnie dla każdej kobiety. Wydaje mi się, że chętniej mogą po niego sięgnąć te kobiety, które stosowały tampony. Na pewno warto się tego nauczyć.

Jeśli cenisz sobie czas i pieniądze oraz własny komfort – nie zastanawiaj się wcale. Jeśli dbasz o siebie, swoje zdrowie oraz środowisko wokół Ciebie – ten wybór jest idealny.

Poleciłam kubeczek już mojej córce nastolatce – najpierw powiedziała, że nigdy, potem że może kiedyś…. Ona akurat nie używa tamponów, bo nie lubi, ale jak ją dokumentnie wkurzą podpaski….. Kwestia czasu.

A może przyniesie jej Św. Mikołaj…”

O rety, jakbym siebie słyszała… siebie kiedyś :) Córka Basi ma to szczęście, że jej Mama przetarła szlaki i będąc blisko może być dla niej wsparciem w podjęciu tej ważnej decyzji :)

„Mam nadzieję, że moja recenzja pozwoli zapoznać się większej ilości kobiet – ja też opowiadam moim znajomym i póki co żadna wcześniej nie spotkała się z takim rozwiązaniem. Jak to się mówi: potrzeba matką wynalazków. A według mnie Mooncup, czyli kubeczek menstruacyjny powinna poznać każda kobieta, a ta, która dba o siebie i o środowisko powinna posiadać takowy :)”

I tym sposobem, docieramy do punktu programu w którym za cierpliwość do czytania naszych menstruacyjnych recenzji nagradzamy czytelniczki rabatem na zakup Mooncup :) Dzięki świetnym babeczkom z Ekokobiety, które przekazały Basi Mooncup do recenzji, od dzisiaj przez 30 dni możecie zakupić Mooncup w dowolnym rozmiarze – „A” lub „B” ze zniżką -10 PLN :) Wystarczy, że w czasie składania zamówienia wpiszecie kod rabatowy „ekologika” :) Kubeczki znajdziecie TUTAJ.

A ja bardzo dziękuję Basi za wyczerpującą recenzję – zajrzyjcie na jej stronę – Basia jest Osobistym Doradcą do Spraw Zdrowia i Urody, a od niedawna zajmuje się również trychologią :)

A w zanadrzu szykują się recenzje kolejnych produktów w duchu zero waste :) Na oku mam wielorazowe płatki higienicznie i naturalny proszek do prania na bazie wegańskiego mydła, ale o tym to już przy kolejnej okazji :) A może są rzeczy o których chcielibyście przeczytać i przetestować na mnie czy działają? Dajcie znać w komentarzach :)

  • Dobrze ze o tym piszesz.

    Ja jeszcze do tych 2 ECO waznych argumentow dodalabym jeszcze 2 :
    zdrowie (tampony i podpaski „higieniczne” sa nasaczone roznymi substancjami „wchlaniajacymi”, w skrajnych wypadkach prowokuja nawet zatrucie organizmu – toxic shoc syndrom).
    kobiecosc – uzywanie kubeczka lub podpasek wielokrotnego uczytku pozwala, kontakt z krwia menstruacyjna sprawia, ze powracamy, dzieki menstruacji, do kobiecosci. Przypominamy sobie, ze nasz rytm jest cykliczny i pozwalamy sobie na te dwa-trzy dni wytchnienia, pozwalamy, by ktos – mama, przyjaciolka, sie nami zajely (taka wspolczesna wersja „czerwonego namiotu”)… Bardzo wzbogacajace doswiadczenie.
    Pisalam o tym rowniez na moim blogu:
    https://chatkababyjogi.wordpress.com/2016/03/23/o-kobiecosci/

    pozdrawiam

  • Mam, używam od niedawna i też niedługo o nim napiszę :) Wybrałam inną markę, ale myślę, że to ma akurat mniejsze znaczenie :) Świetny artykuł, warto pisać o tym jakże (nie)kłopotliwym temacie.

  • Stosuję kubeczek MeLuna od lutego tego roku i jestem bardzo zadowolona z takiej formy ochrony. Nigdy nie czułam się tak komfortowo, w ogóle nieraz zapominam, że go mam i że mam miesiączkę. Nie miałam też problemów z aplikacją, po prostu trzeba się rozluźnić.

    Używam też wkładek higienicznych wielorazowych, kupiłam je właściwie po to by mieć pewność, że nic mi nie przecieknie przy kubeczku. I bardzo te wkładki polubiłam i noszę czasami też pomiędzy miesiączkami, gdy odczuwam taką potrzebę. Ładnie wchłaniają każdą wilgoć i nie mają brzydkiego zapachu jak zwykłe drogeryjne wkładki. Skóra się nie odparza, więc przynosi też ulgę po depilacji tej delikatnej skóry:)

    • Ekologika

      O widzisz Bogusiu, ta informacja o wkładkach jest dla mnie niezwykle cenna, bo ja akurat jakoś przemóc się nie mogę. Ale skoro sobie chwalisz, to mam dodatkową motywację, żeby poddać je testom :) Dzięki :)

      • Warto, ja myślę o kolejnych sztukach, mam jedynie 4, które zakupiłam na początek, ale tak jeszcze ze 2-3 byłoby idealnie, bo pranie robię raz w tygodniu, raczej nie zdarza mi się częściej.

        • Ekologika

          Dlatego kupując wielorazowe płatki zdecydowałam się od razu na dwa komplety czyli 10 sztuk :) Dzięki temu nie muszę ich w kółko prać :)

          • Płatków też mam więcej, kupiłam 3 różne marki do porównania ;)

          • Ekologika

            Oooo, które? I które oceniasz najlepiej?
            Ja na razie testuję Kokosi i jeżeli dzielnie będą znosić pranie to na pewno pokochamy się na dłużej :)

  • Paulina Jakubowska

    Wczoraj zamówiłam i nawet skorzystałam z rabatu :) dokupiłam też wkładkę wielorazową, podobnie jak Bogusia, żeby mieć jakiś backup. Już się nie mogę doczekać. Bo ostatnie miesiące z tamponami i podpaskami były okropne🙈

    • Ekologika

      Aaaaale super <3 To koniecznie daj znać jakie wrażenia będziesz miała :) Ale się cieszę :) :)

  • Pingback: Rzecz o sterylności (i dwa słowa o kubeczku) | ekopozytywna()

  • Pingback: Rzecz o sterylności (i dwa słowa o kubeczku) - ekopozytywna()

  • Sama posiadam kubeczek, ale go nie używam (po pierwszej próbie aplikacji się poddałam – takie to wielkie…). Za to odkryłam inną ekologiczną wersję miesiączkowania – wielorazowe podpaski. I na razie mnie uszczęśliwiają. Do kubeczka zamierzam jeszcze kiedyś „wrócić”. Na razie zbieram się na odwagę ;).