jak przetrwać upał w mieście

Jak (ekologicznie) przetrwać upały i nie zwariować?

Zawsze, kiedy przypominam sobie, że moje aktualne miejsce zamieszkania położone jest w strefie klimatu umiarkowanego przejściowego, chce mi się śmiać. No bo co to za umiarkowany klimat, jeżeli zimą temperatura spada czasem i poniżej -20⁰C , a letnia fala upałów przynosi temperatury przekraczające +30⁰C, co łącznie skutkuje roczną amplitudą temperatur rzędu 50⁰C?! Nie dziwi mnie więc w ogóle, że my, Polacy, mamy szczególną skłonność do narzekania na pogodę przez okragły rok ;)

za-goraco-za-mokro-za-zimno-za-umiarkowanie
https://www.facebook.com/tezpotrafie

Faktem jest, że pogoda zmieniająca się pod wpływem globalnych zmian klimatu, ostatnio coraz częściej płata nam różne psikusy: począwszy od gwałtownych burz, przez trąby powietrzne (Bory Tucholskie), a na falach upałów skończywszy. Oczywiście problem ten nie dotyczy wyłącznie Polski, ale właściwie całego świata. Ja nie jestem szczególną fanką skrajności (właściwie w każdej sferze życia), więc dla mnie największym wyzwaniem jest przetrwanie najgorętszych dni lata. Staram się nie ulegać pokusie spędzania całych dni w wannie wypełnionej chłodną wodą (dosyć trudno pracuje się w ten sposób, zwłaszcza laptop niechętnie współpracuje w środowisku wodnym ;) ), więc musiałam znaleźć swoje sposoby na poradzenie sobie z upałem. No i nie byłabym sobą, gdybym przy okazji nie pomyślała o środowisku :)

Mieszkanie

Moje mieszkanie zlokalizowane jest na poddaszu, a okna sypialni, jak i pokoju dziennego mają ekspozycję wschodnią. Nie jest to niestety układ korzystny, ponieważ już kilka minut po wschodzie słońca nasze domostwo zamienia się w piekarnik. Dwa lata temu w akcie desperacji rozważałam już nawet montaż klimatyzatora, ale ostatecznie rozsądek wziął górę – klimatyzacja nie ma szczególnie korzystnego wpływu na nasze zdrowie, a po drugie zużywa sporo energii przyczyniając się mimochodem do zwiększonej emisji CO2, co w konsekwencji ociepla klimat (co wcale nie poprawia naszej sytuacji w walce z upałem). Okazało się za to, że dobrym rozwiązaniem jest montaż rolet zaciemniających, które znakomicie odbijają światło słoneczne i zapobiegają nadmiernemu nagrzewaniu się pomieszczeń. Rolety są również bardziej efektywne niż zasłony lub kotary, ich koszt to ułamek ceny klimatyzatora, a montaż zajmuje jedno leniwe popołudnie. Zaciemnienie w mieszkaniu staramy się utrzymać dopóki słońce nie przemieści się na drugą stronę bloku. W ciągu dnia, kiedy powietrze jest najbardziej rozgrzane unikamy również wietrzenia mieszkania. Najkorzystniej jest wietrzyć dom wczesnym rankiem, wieczorami lub nawet w nocy, kiedy powietrze jest chłodniejsze. Podobno niezłym pomysłem jest ustawienie w pomieszczeniu pojemników z zimną wodą, ale ponieważ nigdy nie testowałam takich rozwiązań, trudno mi je rekomendować jako skuteczne.

Wspomaganie naturalnych mechanizmów chłodzenia

Elementarna wiedza z zakresu fizyki i anatomii człowieka również będzie naszym sprzymierzeńcem w przetrwaniu upału. Ludzkie ciało chłodzi się m.in. poprzez parowanie (pocenie się) dlatego, że parująca z powierzchni skóry woda umożliwia oddawanie ciepła do otoczenia. Gdy upał staje się nie do zniesienia, wykorzystuję ten mechanizm i chętnie okrywam ramiona lub plecy lekko zwilżoną chustą. Kiedy przebywam akurat na powietrzu, chusta dodatkowo chroni mnie przed promieniowaniem słonecznym, a przy okazji może być atrakcyjnym elementem outfitu ;) Drugi mechanizm chłodzenia człowieka polega na rozszerzaniu naczyń krwionośnych znajdujących się płytko pod powierzchnią skóry – znajdziemy je m.in. na stopach, dłoniach czy szyi. Schłodzenie tych właśnie części ciała będzie więc najbadziej skutecznym sposobem przetrwania upału. Zwłaszcza po intensywnie spędzonym dniu, gdy dużo staliśmy lub chodziliśmy, w wysokiej temperaturze i w wysokich szpilkach ;) ulgę przyniesie nam zanurzenie stóp w chłodnej wodzie, a jeżeli dodamy do niej łyżkę soli, błyskawicznie uporamy się z opuchlizną i obrzękami. Przetestowane z sukcesem na autorce, siostrze i mamie, po 17-kilometrowym spacerze, w belgijskim 36-stopniowym skwarze :)

Chłodzenie od wewnątrz

W gorące dni nie ma chyba nic ważniejszego, niż utrzymywanie właściwego poziomu nawodnienia. Szczególnie powinniśmy dbać o dzieci i o osoby starsze, w przypadku tych ostatnich nawet krótkotrwałe odwodnienie może mieć katastrofalne skutki (wzrost koncentracji leków we krwi, czy skoki ciśnienia to najłagodniejsze konsekwencje). W upały nie zaleca się spożywania napojów kofeinowych i alkoholu, zdecydowanie lepsza jest zwykła woda. Według mnie bardzo dobrze sprawdza się również woda z dodatkiem soku z cytryny, odrobiny miodu i szczypty soli, ponieważ oprócz czystej wody dostarcza również niezbędnych minerałów, które tracimy pocąc się. Mój ulubiony przepis na domową lemoniadę znajdziecie poniżej :)

domowa lemoniada

Czym byłyby latem napoje chłodzące bez lodu? :) Pamiętajcie, żeby zaopatrzyć się w wielorazowe foremki do lodu zamiast woreczków do lodu – unikniemy góry śmieci. Pamiętajcie jednak, że picie lodowatych napojów może być drogą na skróty do perfekcyjnej anginy lub zapalenia gardła, więc tą chłodną przyjemność stosujcie z umiarem.

Wyjść z domu i nie zwariować

Niestety, ponieważ nie jestem blogerką modową nie zaproponuję Wam super modnych letnich stylizacji ;) To, że warto wybierać lekkie, jasne i przewiewne ubrania, mało obcisłe, z naturalnych, oddychających materiałów jest dosyć oczywiste, więc nie będę rozwodzić się na ten temat ;) Jeżeli chcemy spędzić dzień w plenerze, na wycieczce rowerowej, na plaży lub na pikniku w lesie, warto wziąć ze sobą termos z zimnymi napojami (na przykład lemoniadą). Termosy doskonale utrzymają chłód wewnątrz, dzięki temu po kilku godzinach będziemy mogli delektować się idealnie schłodzonymi napojami. Mały termos możesz włożyć do torby idąc na miasto czy do pracy :) Z doświadczenia wiem, że dobrym sposobem na przetrwanie upalnego dnia, jest spędzenie go w cieniu drzew. Roślinność znakomicie chłodzi otoczenie, więc jeżeli macie możliwość, spędzajcie jak najwięcej czasu wśród zieleni.

Bardzo głupie sposoby na przetrwanie lata w mieście

Niestety, większość urbanistów polskich miast nie ma ochoty ułatwiać mieszkańcom przetrwania upałów, ponieważ charakteryzują się oni niewiarygodnym wprost umiłowaniem do dużych betonowych powierzchni, zapominając, że to właśnie zieleń – trawniki, drzewa i krzewy najlepiej regulują miejski mikroklimat, dają cień i zatrzymują wodę w glebie, sprzyjając gospodarce wodnej i przy okazji przeciwdziałając powodziom. Wielkie betonowe powierzchnie w upalne dni stają się rozgrzanymi pustyniami, nie stwarzając również przestrzeni do życia społecznego. Jednymi z mało chlubnych przykładów takiego bezmyślnego zagospodarowania przestrzeni miejskiej są plac przed Muzeum Narodowym w Krakowie czy tzw. „rewitalizacja” ulicy Piotrkowskiej.

muzeum narodowe w krakowie

Zamiast drzew, włodarze miast wolą postawić kurtyny wodne, tryskające krystalicznie czystą wodą PITNĄ, która momentalnie spływa do kanalizacji. Jedno wielkie marnotrawstwo…

A jakie Wy macie sposoby na przetrwanie upałów? :)

Obserwuj tablicę Jak ekologicznie przetrwać upał w mieście? należącą do użytkownika Ekologika.

  • Ja polecam jeszcze sposób Chińczyków na szybką ochłode: pociągnięcie bluzki do góry, tak żeby odkryć brzuch i plecy. Niestety nie w każdych okolicznościach można korzystać z tej metody, bo po prostu nie wypada. Ale w domowych warunkach sprawdza się idealnie – niestety tylko na chwilę, ale zawsze to coś! :-)

  • Pitna woda z kurtyn w taki upał pewnie prędzej odparuje na betonie niż spłynie do kanalizacji, ale to nie zmienia faktu, że do oszczędzania wody się to ma nijak. Obstawiam, że jest też nielicho kosztowne…

    No i pod wodną kurtyną nie schłodzisz się idąc na spotkanie z Klientem albo do pracy, a pod drzewem jednak tak :D

  • Przydałby się jeszcze wpis tego rodzaju, tylko dotyczący sposób przetrwania zimy.