Wege Festwial Food Truckowy słodkie wege

Krakowski Wege Festiwal Foodtruckowy

Od dziecka bardzo lubię gotować, ale jeśli tylko na horyzoncie zamajaczy okazja, żeby dobrze zjeść bez spędzania długich godzin w kuchni, to jest mi bardzo trudno oprzeć się pokusie. Pokusa staje się jednak absolutnie nie do przezwyciężenia, jeżeli wiem, że szykuje się wegetariańsko-wegańska uczta dla podniebienia. Dlatego nie mogło mnie zabraknąć na krakowskim Wege Festiwalu Food Trucków :) Intuicja mnie nie myliła – jedzenie było na prawdę przepyszne, a wystawcy prezentowali prawdziwe bogactwo kuchni świata. Począwszy od falafeli, meksykańskiego burrito, przez hummusy i wege-sushi, aż po naleśniki i wegańskie lody. Niestety nie miałam czasu (ani miejsca w żołądku ;) ) żeby spróbować wszystkiego, ale kilka pozycji zdecydowanie wymaga rekomendacji.

Ekologikową nagrodę główną w kategorii „najśliczniejsze stoisko” (jednoosobowe, subiektywne jury) przyznaje przesympatycznym Paniom z Made by my Mum. Panie zyskały sobie moją ogromną sympatię możliwością nieograniczonej degustacji ich pysznych przetworów, co oczywiście skończyło się zakupami ;) A na prawdę warto, bo połączenia smakowe są niezwykle finezyjne, w przetworach nie znajdziemy konserwantów, barwników i innych obrzydliwości, a zamiast żelatyny do zagęszczania używany jest agar. Ilość cukru również została zredukowana do minimum lub całkowicie wyeliminowana. Samo zdrowie.

Wege festiwal foodtrackowy Made by my Mum
Domowe konfitury Made by my Mum
Made by my mum
Made by my Mum

Całkiem nieopodal wypatrzyłam stoisko Hummus Amamamusi. Zgodnie z informacją na szyldzie, hummus rzeczywiście był znakomity, a na dodatek w kilku smakach. Mnie do gustu przypadł najbardziej hummus pomidorowy i kolendrowy (co zdziwiło mnie o tyle, że kolendry szczerze nie znoszę ;) ). Na co dzień, w znakomity hummus, w jeszcze większej ilości smaków, można zaopatrzyć się w stałej siedzimie Amamamusi na ul. Augustiańskiej w Krakowie.

Wege Festiwal Foodtrackowy
Znakomity Hummus Amamamusi

To co zwróciło moją uwagę od razu po wejściu, to gigantyczna kolejka ciągnąca się do stoiska Krowarzywa. Kiedy tam dotarłam (czyli pewnie ok. 15:00), dostępne były już tylko dwie z trzech pozycji w menu (do wyboru był jaglanex i tofex, a wcześniej jeszcze cieciorex), a godzinę później, prawdopodobnie wszystko było już zjedzone ;) Rzutem na taśmę załapałam się na jednego z ostatnich burgerów z wędzonym tofu i nie pożałowałam tego wyboru (ani 15 minut oczekiwania). Tofu było świetnie zamarynowane, z wyraźnie wyczuwalnym dymnym aromatem. Ale to co mnie absolutnie uwiodło to genialne sosy – pomidorowy i majonezowy (na bazie majonezu wegańskiego z mleka sojowego). Po prostu mniam. Niestety, Krowarzywa ma dwa lokale w Warszawie, ale żadnego w Krakowie! Myślę, że zacznę poważnie lobbować w tej sprawie ;)

Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kolejną edycję festiwalu, a sądząc po ilości odwiedzających, nie jestem w tym czekaniu osamotniona ;)

Wege Festiwal Foodtrackowy Krowarzywa
Najdłuższa kolejka wiodła do wegeburgerów produkcji Krowarzywa
Wege festiwal foodtrackowy
Stoisko z organicznymi warzywami i owocami

11873794_1612755432340140_7133596207857865980_n