6_sposobów_na_dzielenie_sie_jedzeniem

Nie karm kosza czyli 6 sposobów na dzielenie się jedzeniem, którego nie zjemy

1/3 całej produkowanej na świecie żywności trafia do śmietnika. To również zmarnowana 1/3 czasu pracy rolników, hodowców i plantatorów, 1/3 energii zainwestowanej w produkcję i transport żywności, 1/3 zużytej wody. Ile można by zaoszczędzić, gdyby produkcja żywności nie była po prostu świetnym biznesem?… Zamiast oszczędności mamy jednak koszty – koszty związane z utylizacją tego, co miało zamiast do śmietnika, trafić na nasze talerze.

Ostatnio, na ekologikowym facebooku zapytałam o triki i sposoby na to, by ograniczyć marnowanie żywności. Jedną z często przewijających się odpowiedzi było „planuj posiłki, planuj zakupy, kupuj tylko tyle ile potrzebujesz”. No jasne, to ma sens i sama to praktykuję do tego stopnia, że nasza lodówka przeważnie świeci pustkami, ale, o czym przekonałam się w ostatnich tygodniach, życia nie da się zaplanować. Czasami nieoczekiwana zmiana scenariusza zastaje nas jednak z pełną lodówką żywności, którą tylko w niewielkiej części jesteśmy w stanie zakonserwować na później – na przykład mrożąc. Pytanie – co zrobić, żeby pozostałą żywnością nie nakarmić kosza na śmieci?

Podziel się z przyjaciółmi lub sąsiadami

W Barcelonie sporą część naszych sąsiadów stanowiły przesympatyczne pakistańskie rodziny. Jedna pod nami, druga nad nami. Kiedy oni urządzali urodziny dzieci – przynosili nam domową pizzę i zapiekanki. Kiedy my obchodziliśmy Wielkanoc, dzieliliśmy się ciastem, którego nie byliśmy w stanie zjeść w dwójkę. Nie zawsze łatwo było nam się dogadać z powodów językowych, jednak w sprawach jedzenia porozumienie przychodziło bez słów, a dzielenie się było najbardziej naturalną czynnością jaką można sobie wyobrazić.

Czy na polskim gruncie miałabym odwagę zapukać do sąsiadów z tacą nadprogramowego ciasta? Nie wiem, ale jeśli nadarzy się tylko okazja, z pewnością sprawdzę czy polsko-pakistańsko-hiszpańskie zwyczaje da się przenieść na grunt polski ;)

Dodaj ogłoszenie w grupie sąsiedziej/freegańskiej

Na przykład takie ;)

 

Potęga jeżyckiej grupy sąsiedzkiej dorobiła się już własnego opracowania i jak widać w zakres jej działalności wchodzi też czasem dzielenie się jedzeniem. Nie martw się, jeśli w Twoim mieście czy dzielnicy taka grupa nie istnieje – stwórz ją samodzielnie. Oprócz kilku klików myszką to nic nie kosztuje.

Skorzystaj z aplikacji

Czasy są takie, że można mieć aplikację chyba do wszystkiego, więc czemu nie zainstalować jednej, pożytecznej, do dzielenia się jedzeniem (i nie tylko jedzeniem ;) ). Jedyny jej mankament jest taki, że w Polsce nie jest jeszcze zbyt popularna – w Poznaniu, oprócz mnie, aplikacji używa zaledwie 16 osób ;) Ale podobnie jak z grupami sąsiedzkimi – ktoś musi poruszyć kamyczek aby ruszyła lawina :)

Oddaj jedzenie do Jadłodzielni

Pierwsza polska jadłodzielnia zadebiutowała dokładnie rok temu i od razu stała się przebojem. Niedługo po Warszawie, jadłodzielnie, czyli dostępne publicznie lodówki, do których można włożyć zbędną żywność, bądź poczęstować się nią, zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w innych miastach Polski:

Warszawa

Kraków

Toruń

Bydgoszcz

Łódź

Wrocław

Szczecin

Zielona Góra

Jastrzębie Zdrój

 

A może Twoje miasto będzie następne? :)

Zorganizuj foodsharing w swoim miejscu pracy

Powiem krótko. To zdjęcie, które zrobiłam w jednej z poznańskich podstawówek obiegło internet, a inicjatywa szybko znalazła wielu naśladowców. To żaden wstyd uczyć się od najmłodszych ;)

#Foodsharing wersja szkolna

Foodsharing wersja szkolna

Podziel się z potrzebującymi

Mimo, że bardzo przyłożyliśmy się do rozsądnego planowania posiłków na naszym weselu (jejku to już 3 lata!!!), jedzenia zostało mnóstwo. Na szczęście szybki telefon do krakowskiej jadłodajni dla ubogich pozwolił nam podzielić się żywnością z najbardziej potrzebującymi. Powiem szczerze, że ten prosty gest sprawił mi mnóstwo satysfakcji, a szczególnie myśl, że do naszego weselnego stołu usiadło znacznie więcej osób niż planowaliśmy. Tym sposobem do domu wróciliśmy jedynie z kawałkiem tortu, którym jeszcze… obdarowaliśmy sąsiadów ;)


Sposobów na podzielenie się nadmiarem żywności jest mnóstwo i większość z nich ucieszy oprócz nas – jeszcze kogoś :) Bo zdecydowanie lepiej jest karmić ludzi niż kosze na odpady!

  • Ja dzielę się plonami z ogródka :D
    A po twoim zapytaniu na Fb porządnie zakasałam rękawy i nie marnujemy już jedzenia ;D

    • Ekologika

      Ależ się cieszę ❤️ Dziękuję za te słowa, bo to dla mnie największa nagroda i motywacja do działania ❤️

  • Super wpis! Mi zdarza się oddawać jedzenie na poznańskiej grupie Jedzenie Ci dam, bo mam. Działa szybko i skutecznie :)

    • Ekologika

      Dodaję do ulubionych :) Dzięki!

  • Akcje fajne, ogólnie gdyby były bardziej rozpowszechnione, tak jak teraz jest np. „uwolnij książkę” ludzie swobodniej by w tym działali i się dzielili.

    • Ekologika

      Największy potencjał chyba mają jadłodzielnie, szczególnie, że wokół nich jest sporo szumu medialnego. Oczywiście wymagają fizycznego zaangażowania i fizycznych zasobów, ale mam wrażenie, że ta idea nieźle się przyjęła na naszym gruncie :)

  • Fajne i praktyczne pomysły. Kilkanaście dni temu na zaproszenie Accor Hotels uczestniczyłam w warsztatach Zero Waste Cooking i muszę przyznać, że moje spojrzenie na wykorzystywanie jedzenia bez jego marnowania uległo zmianie. Na warsztatach przekonałam się, że nawet z resztek jedzenia można zrobić pyszne, kolorowe, ładnie się prezentujące i przede wszystkim zdrowe dania.

    • Ekologika

      Wow, świetny pomysł z tymi warsztatami! Sama chętnie bym się wybrała <3 Chociaż nie ukrywam lekkiego zaskoczenia, bo nie posądzałabym branży hotelarskiej o zaangażowanie w ideę Zero Waste. Super!

      • Otóż to. Bardzo cieszy fakt, że temat promuje i wdraża sieć hotelarska. Oby z dobrym skutkiem i wytrwale.

  • Ooo, nie wiedziałam, że dzieciaki z SP 51 też się zorganizowały. Brawo, brawo!

    • Ekologika

      Zaimponowali mi, naprawdę :) Ta inicjatywa znalazła wielu naśladowców, więc można powiedzieć, że wytyczyli nowe trendy :)

  • Ta aplikacja byłoby super, jakby się rozkręciła. Jako osoba mieszkająca sama często mam problem, że np., chętnie bym oddała pół kapusty, pół kalafiora czy niepotrzebnie kupioną wędlinę, na którą nie mam ochoty.
    W ogóle gotowanie samemu jest straszne pod tym względem, bo często nie da się kupić czegoś w jednej porcji, tylko albo wyrzucach, albo jesz 3 dni to samo.

    • Ekologika

      Doskonale Cię rozumiem <3 My aktualnie mieszkamy w dwójkę, ale mojemu mężowi zdarzają się baaardzo długie wyjazdy (od sześciu tygodni do sześciu miesięcy ;) ) i wtedy również muszę się mierzyć z gotowaniem dla jednej osoby i przyznam szczerze – jest to prawdziwe utrapienie. Dla mnie niemożliwością było rozprawić się samodzielnie z litrem mleka sojowego, bo używam go właściwie tylko do kawy. W końcu zaczęłam mrozić, ale nie ze wszystkim tak się da. A co do aplikacji – też mam nadzieję, że się rozkręci. Z tego co wybadałam na zachodzie działa super :)

      • O tak, mleko to moja zmora. Żeby nie wyrzucać kupuję półlitrowe (chociaż odkąd zaczęłam pić kawę bez mleka to używam np. tylko do naleśników, więc raz w tygodniu), ale wiem, że małe opakowanie to więcej produkowanych odpadów.

  • Moja rodzina zwykle kupuje tyle ile da radę zjeść, chyba, że chodzi o mięso, wtedy dokarmiamy jakieś bezdomniaki.