wielki test szamponów w kostce

Wielki test szamponów w kostce

Jesteś początkującym adeptem filozofii zero waste? Szukasz sposobów na ograniczenie odpadów w Twoim otoczeniu? Jeśli tak, to prędzej czy później zmierzysz się z pytaniem „czym myć włosy, żeby było zero waste?”. Katalog pomysłów na bezodpadowe mycie włosów jest tak bogaty, jak przerażający. Znajdą się tu amatorzy mycia włosów samą wodą (!), niektórzy sięgną po sodę oczyszczoną, a jeszcze inni zadowolą się zwykłym, szarym mydłem. Większość tych egzotycznych metod, z mniejszym bądź większym powodzeniem przetestowała i opisała Kasia – mnie odwagi wystarczyło jedynie by dwukrotnie sięgnąć po mąkę żytnią, jednak włosy choć umyte, były tak sztywne, że zniechęciłam się do dalszego stosowania tej metody i utknęłam w martwym punkcie. Uznałam również, że aby nie ziściło się proroctwo o rewolucji pożerającej własne dzieci, to wybrana przeze mnie metoda nie może być ciągłym utrapieniem, a włosy muszą być nadal piękne, miękkie i błyszczące.

Challenge accepted.

Wybór padł na szampony w kostce. Więc, kiedy w sierpniu zeszłego roku pojechaliśmy do Paryża i zupełnym przypadkiem, podkreślam, ZUPEŁNYM PRZYPADKIEM ;) trafiliśmy na salon Lush, moją uwagę od razu przyciągnęła półka z szamponami. Tym sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką pierwszego  w życiu szamponu w kostce, a pogłębiony research utwierdził mnie w przekonaniu, że rynek wyczuł pismo nosem i wśród rodzimych producentów wybór takich produktów jest również całkiem obiecujący. Na tyle obiecujący, że postanowiłam poświęcić moje włosy i stan konta (dobra, pal sześć stan konta, ale te włosy… ;) ) dla dobra nauki i zero waste, i znaleźć święty Graal szamponów w kostce.


Moje włosy są dość grube, długie i gęste. Średnioporowate w kierunku niskoporowatych. Przeważnie myję włosy co trzeci dzień. Stronię zarówno od odżywek do włosów, jak i zabiegów stylizacyjnych, rzadko używam suszarki, włosów nie farbuję. Moje włosy nie są zniszczone, ale poza sporadycznie stosowanymi maskami olejowymi, pewnie nie wzgardziłyby bardziej czułą pielęgnacją. Siłą rzeczy, ta recenzja jest subiektywna – to co sprawdziło się na moich włosach, może nie być idealne dla Ciebie, za to zadowoli Cię coś, co u mnie nie zdało egzaminu.


Przybliżona analiza oferty i składów produktów wykazała, że mamy do czynienia z dwoma grupami produktów. Pierwsza, to istotnie „szampony” w kostce, które od zwykłych różnią się jedynie stałą konsystencją. W ich składzie znajdziemy między innymi detergenty takie jak SLS czy SCS (których osobiście nie jestem wielką fanką, bo z reguły nie robią najlepiej mojej skórze głowy). Z tej grupy przetestowałam szampony Lush „Honey I washed my hair”, Bomb Cosmetics „Lśnienie” oraz zachwalany wśród moich koleżanek szampon Kremoland „Lawenda 3w1” wyprodukowany przez Asię Chyl z Krakowa.

Druga grupa produktów to „mydła do włosów” i jak sama nazwa wskazuje, zamiast typowych dla szamponów detergentów w składzie znajdziemy zmydlone kwasy tłuszczowe plus ewentualnie dodatki takie jak glinki czy dodatki zapachowe. Z tej kategorii przetestowałam mydło Manna „Zdrowe włosy”, „Mydło do włosów na konopnym sznurku” Mydlarni Cztery Szpaki, „Szampon w kostce” marki Purite oraz szampon do włosów tłustych z glinką Rhassoul i olejem z pestek winogron wyprodukowany przez Panią Agnieszkę (soapie.pl) z Poznania. Z wcześniejszego researchu wiem, że mycie włosów takimi produktami wymaga zastosowania również zakwaszających płukanek, których zadaniem jest zneutralizowanie zasadowego pH i domknięcie otwartej przez mydło łuski włosa.


O płukankach. Nie jestem ich specjalną fanką. Po pierwsze, do płukania włosów po myciu mydłem polecany jest szczególnie ocet, co budzi moją odrazę. Patologicznie wręcz nie znoszę zapachu octu. No chyba że w ogórkach konserwowych lub grzybkach marynowanych. To co innego ;) Po drugie, jestem leniem. Nie stosuję masek, odżywek, balsamów… z lenistwa. Brakuje mi samodyscypliny i każda taka aktywność jest z góry skazana na porażkę. Wolę proste rozwiązania, jeśli są w moim zasięgu. Na potrzeby testów stosowałam jednak rygorystycznie płukankę z roztworu kwasku cytrynowego.


Lush, „Honey I washed my hair”

Na pierwszy ogień poszedł popularny Lush. Ten szampon pachnie obłędnie i tym kradnie moje serce! Co prawda kompozycje zapachowe Lush’a mają tylu miłośników, co i hejterów, ale w moje gusta wpisują się bezbłędnie. Produkt niestety nie powala składem, a obecny na pierwszym miejscu SLS sugeruje, że mamy do czynienia z klasycznym szamponem. Istotnie, produkt pieni się bardzo dobrze, a z uwagi na obecność silnego detergentu bardzo dokładnie myje włosy. Do tego stopnia, że po spłukaniu włosy są tak wymyte, że aż piszczą. W praktyce oznacza to, że właśnie zmyliśmy z głowy całą naszą naturalną warstwę ochronną, a posiadaczki i posiadacze bardziej wrażliwej skóry głowy z pewnością to odczują. Po wysuszeniu włosy w niczym nie różnią się od tych umytych przeciętnym drogeryjnym szamponem. Kostka ładnie schnie, nie ślimaczy się jak mydło (bo też nawet koło mydła nie leżała), a produkt jest wydajny.

Skład: Sodium Lauryl Sulfate, Honeycomb (Beeswax), Fair Trade Honey (Honey/Miel), Fragrance, Sweet Wild Orange Oil (Citrus sinensis), Bergamot Oil (Citrus Aurantium bergamia), Water (Aqua), Limonene, Linalool, Amyl Cinnamal, Citronellol, Lilial

Opakowanie: W salonach Lush szampon można kupić bez opakowania, do własnego opakowania, do papierowej torebki lub metalowej puszki, którą można kupić na miejscu i wykorzystać ponownie.

Dostępność: W sklepach stacjonarnych Lush (niestety żadnego nadal nie ma w Polsce), więc w grę wchodzą zakupy przy okazji wyjazdów turystycznych lub uprzejmi znajomi wracający z tychże ;) https://www.lushusa.com/hair/shampoo-bars/honey-i-washed-my-hair/05563.html

Cena: To zdecydowanie najdroższy produkt w stawce. Jego cena to ok. 40 zł/55 gram

Ogólna ocena: ♥♥♥♥/♥♥♥♥♥


Kremoland, „Lawenda 3w1”

Do tego zakupu zachęciły mnie koleżanki z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. Zachwytów nad wytworami Joanny Chyl nie było końca. Początkowo sceptyczna, szybko przekonałam się ile w nich racji. Zdecydowałam się na polecany szampon 3w1 posiadający wbudowaną funkcję odżywki. Mnie osobiście nie powala kompozycją zapachową, ale na szczęście na tym lista zastrzeżeń się kończy, ponieważ ten szampon jest REWELACYJNY. Na pierwszym miejscu w składzie, co prawda, widzimy dość silny detergent, ale jego działanie jest zbalansowane odżywczymi dodatkami. Dzięki temu szampon myje łagodniej niż chociażby produkt Lush’a, czy niżej opisany Bomb Cosmetics. Włosy po myciu doskonale się rozczesują i świetnie układają. W ciągu kilku tygodni testów, to właśnie po tym produkcie usłyszałam od męża najwięcej komplementów ;)

szampon w kostce kremoland

Skład: SCS (Sodium Coco Sulfate), nierafinowane masło shea, masło kakaowe, woda, olej sezamowy BIO, olej rycynowy BIO, biała glinka, alkanna barwierska, olejki eteryczne: lawenda prawdziwa i lawenda super

Opakowanie: Brak! Szampon odebrałam poniekąd osobiście i był bez żadnego opakowania. Jeśli zdecydowalibyście się na zamówienie z wysyłką, poproście Asię o zapakowanie w duchu zero waste. Jestem pewna, że dołoży starań, by wysłać Wam jak najmniej odpadów

Dostępność: Asię Chyl można spotkać na targach kosmetyków naturalnych. W Krakowie możesz pokusić się o odbiór osobisty lub zakupić szampon w wawelskiej kooperatywie spożywczej. Osoby spoza Krakowa mogą skorzystać z zamówienia z przesyłką.
http://joannachyl.pl/kremy/

Cena: 25 zł/ok. 75 gram

Ogólna ocena: ♥♥♥♥♥/♥♥♥♥♥


Bomb Cosmetics, „Lśnienie”

Na pierwszy rzut oka ten szampon wygląda jak młodszy brat Lush’a. Niestety, gorszy skład i potworny, syntetyczny zapach, przywodzący na myśl cytrusowy płyn do mycia łazienek, utwierdziły mnie w przekonaniu, że pokrewieństwo pomiędzy tymi produktami jest raczej odległe. Szampon, jak to szampon – dobrze myje włosy (efekt piszczenia po przejechaniu mokrych włosów palcami gratis) i tu raczej kończy się lista jego zalet. Na plus przemawia jednak fakt, że to produkt dostępny w Polsce, niewymagający stosowania dodatkowych płukanek i zostawiający włosy w dość przyzwoitym stanie.

Skład:  Sodium Lauryl Sulfate, Aqua, Parfum , Polyquaternium 10, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Citrus Aurantifolia Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 19140 (Yellow 5).

Opakowanie: Szampon zapakowany jest w termokurczliwą folijkę i kartonik z „okienkiem”. Niestety przesyłka od drogerii internetowej, w której zamawiałam ten produkt wypełniona była zupełnie niepotrzebnymi śmieciami, papierowymi torebeczkami, naklejkami, a nawet folią bąbelkową. Nawet krówka się trafiła. Niestety moja prośba o zapakowanie przesyłki „zero waste” wyartykułowana w komentarzu do zamówienia nie spotkała się z przesadnym zrozumieniem ;)

Dostępność: http://www.bombcosmetics.pl/sklepy/

Cena: 19 zł/50 gram

Ogólna ocena: ♥♥/♥♥♥♥♥


Mydlarnia Cztery Szpaki, „Mydło do włosów na konopnym sznurku”

Mydło ma ekstremalnie prosty skład – znajdziemy tu wyłącznie zmydlone tłuszcze: olej kokosowy, oliwę, masło shea i olej rycynowy. Żadnych dodatków zapachowych (pachnie mydłem), żadnych barwników – tylko konopny sznurek, który osobiście skradł moje serce z praktycznych względów. Mydło wystarczy odwiesić, schnie sobie samo, nic się nie ślimaczy. Kostka jest dość twarda i początkowo trudno rozprowadzić mydło na włosach, ale ostatecznie daje gęstą, kremową i stabilną pianę, a samo mycie jest przyjemne. Jednak już spłukując włosy przypominamy sobie, że mamy styczność z mydłem – włosy sprawiają wrażenie, jakby wsiąknęły całą wodę świata, są szorstkie i sztywne. Niezbędne w moim przypadku było zastosowanie kwaśnej płukanki, ale niestety mimo to, po kilku myciach (a dokładnie po trzech) moje włosy nie mogły się zdecydować, czy chcą się się lepić, czy puszyć, straciły blask, stały się sztywne, szorstkie i bardziej się plątały. Na dłuższą metę nie widziałam możliwości współpracy, bo już po trzecim myciu wyjście z domu byłoby możliwe tylko w czapce. A ja, jak wiadomo, czapką gardzę nawet gdy za oknem sroga zima ;)

mydło do włosów cztery szpaki

Skład: Sodium Cocoate, Sodium Olivate, Sodium Shea Butterate, Sodium Ricinoleate

Opakowanie: Mydło zamówiłam w sklepie internetowym, a prośba o zapakowanie w duchu zero waste ewidentnie została uwzględniona. Nie dostaniemy żadnych zbędnych folii i plastików.

Dostępność: https://www.4szpaki.pl/produkt/mydlo-do-wlosow-na-konopnym-sznurku/

Cena: 17 zł/110 gram

Ogólna ocena: ♥♥/♥♥♥♥♥


Manna, „Zdrowe włosy”

Po eksperymentach z mydłem do włosów Cztery Szpaki podchodziłam sceptycznie do kolejnego produktu, który bardziej niż szampon przypomina składem mydło – niesłusznie. Czy to inna kompozycja zmydlonych tłuszczy, czy dodatek montmorylonitu – nie wiem – ale mydło działało na moje włosy lepiej, a w towarzystwie kwaśnej płukanki efekt był całkiem zadowalający. Mydło nie skradło mojego serca zapachem, bo nie jestem fanką olejku z drzewa herbacianego, ale to moje subiektywne odczucie. Produkt pieni się umiarkowanie, ale wystarczająco, żeby mieć poczucie dokładnie wymytych włosów.

Skład: Sodium Olivate, Sodium Castorate, Sodium Cocoate, Aqua, Montmorillonite, Lavandula Angustifolia Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Limonene, Linalool

Opakowanie: Samo mydło zapakowane jest w termokurczliwą folię i kartonik. Co gorsza, mimo prośby o zapakowanie zero waste, przesyłka została wzbogacona o folderki reklamowe, choć w gruncie rzeczy trudno się dziwić, że klient i sprzedawca ma odmienną definicję słowa „waste”.

Dostępność: Online https://mannamydlo.pl/produkty/mydla/mydla-2/mydlo-zdrowe-wlosy

Cena: 28,50 zł/90 gram

Ogólna ocena: ♥♥♥/♥♥♥♥♥


Purite, Szampon w kostce

To chyba największe rozczarowanie w całej stawce. Mydło zapakowane było wzorcowo (jedynie w papierową torebkę), miało delikatny miętowy zapach, a wyglądem przypominającym ciastko z kremem skradło moje serce od pierwszego wejrzenia. A potem zderzyłam się ze ścianą. Naprawdę chciałam, żeby to mydło dobrze zadziałało, ale mimo najszczerszych chęci, mimo skrupulatnego płukania kwaśnymi płukankami, po trzech myciach wiedziałam, że to definitywny koniec naszej przygody. Ponownie udało mi się osiągnąć efekt oklapniętych włosów posklejanych w strąki oraz efekt „wow” – „wow, chyba powinnaś umyć włosy”.purite szampon w kostce

Skład:  olej kokosowy, oliwa z oliwek, mleko kokosowe, olej rycynowy, wodorotlenek sodu, woda demineralizowana, olej jojoba, masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, ekstrakt z liści pokrzywy, ekstrakt z lawendy, olejki eteryczne: z mięty pieprzowej i trawy cytrynowej, kurkuma, dwutlenek tytanu, mika

Opakowanie: Papierowa torebka

Dostępność: https://www.shop.purite.pl/szampon-w-kostce.html

Cena: 34 zł/130-140 gram

Ogólna ocena: ♥/♥♥♥♥♥


Soapie.pl, Szampon do włosów tlustych z glinką Rhassoul i olejem z pestek winogron

Ostatni z wypróbowanych przeze mnie produktów to zupełnie niepozorny wytwór małej, domowej manufaktury z Poznania. Kiedy zabierałam się do testowania tego szamponu towarzyszyła mi wizja nadchodzących „bad hair days”, ale zamiast katastrofy spotkało mnie miłe zaskoczenie. Mała kosteczka o burym kolorze i nieco orientalnym zapachu okazała się zupełnie dzielnym zawodnikiem! Nieodzowne było oczywiście stosowanie zakwaszającej włosy płukanki, ale włosy po myciu wyglądały wielce przyzwoicie. Do minusów mogę zaliczyć stosunkowo niewielką wydajność tego produktu. Już po kilku myciach kostka wyraźnie się skurczyła, jednak za tą cenę jest to zupełnie wybaczalne. Ostateczny werdykt? Mój faworyt wśród mydeł do włosów.

Skład: Zmydlone oleje: kokosowy, rycynowy, z pestek winogron, oliwa z oliwek, masło aloesowe, masło awokado, jedwab tussah, glinka rhassoul, olejek eteryczny z cytryny i mięty pieprzowej

Opakowanie: Przy odbiorze osobistym – wyłącznie papierowa torebka. Poproś o zapakowanie zero waste, jeżeli zamawiasz online.

Dostępność: https://pl.dawanda.com/shop/SoapieKosmetyki

Cena: 10 zł/80 gram

Ogólna ocena: ♥♥♥♥/♥♥♥♥♥


Ranking cenowy:

  1. Soapie – 12,50 zł/100 gram
  2. Mydlarnia Cztery Szpaki – 15,50 zł/100 gram
  3. Purite – 25 zł/100 gram
  4. Manna – 31,70 zł/100 gram
  5. Kremoland – 33,30 zł/100 gram
  6. Bomb – 38 zł/100 gram
  7. Lush – 72,70 zł/100 gram

Ostateczny werdykt

Bezdyskusyjnym zwycięzcą okazał się szampon Lawenda 3w1 marki Kremoland. Nie ukrywam, że na ostateczny werdykt istotnie wpłynął fakt, że po użyciu tego szamponu nie muszę stosować dodatkowych produktów, których zadaniem byłoby zniwelowanie efektu „WOW. Musisz umyć włosy ASAP”. Mogę go wrzucić spokojnie do walizki nie zastanawiając się nad spakowaniem dodatkowo butelki octu, który uratuje moją fryzurę. Ponadto ten szampon jest łagodniejszy niż obłędnie pachnący Lush oraz jest produkowany w Polsce, co czyni go łatwiej dostępnym, a mnie daje satysfakcję ze wspierania rodzimych producentów. Jak dla mnie – Święty Graal!

W ofercie Asi znajdziecie różne szampony. Nie wahajcie się prosić o fachową poradę.

Czarnym koniem tych zawodów, a zarazem zwycięzcą w kategorii „mydła do włosów”, okazał się niepozorny szampon Soapie do włosów tłustych z glinką rhassoul i olejem z pestek winogron. Poza produktem Manny, jako jedyny sprawdził się na moich włosach (oczywiście w towarzystwie zakwaszającej płukanki), co w połączeniu z bardzo korzystną ceną i domową produkcją, czyni go produktem, po który chętnie sięgnę ponownie.

Wnioski końcowe

Kupując produkt do mycia włosów w kostce zwróćcie uwagę, czy dany wytwór jest mydłem, czy szamponem – to jednak robi kolosalną różnicę, a może oszczędzić Wam niepotrzebnych rozczarowań. Nadal podchodzę jednak sceptycznie do stosowania samych mydeł jako podstawowych produktów do pielęgnacji włosów – ciekawa jestem, czy na dłuższą metę serwowanie włosom regularnego otwierania ich łusek zasadowym mydłem i zamykania ich roztworem kwasu nie odbije się na ich ogólnej kondycji. Z drugiej strony, długotrwałe stosowanie szamponów opartych na SLS’ach kończy się u mnie często podrażnieniem i przesuszeniem skóry głowy. Być może optymalnym rozwiązaniem jest naprzemienne stosowanie mydeł i szamponów? nie mam z resztą innego wyjścia, bo w produkty do mycia włosów jestem zaopatrzona na kolejny rok ;)

Dajcie znać w komentarzach, z którymi spośród tych produktów mieliście, miałyście styczność i jakie są Wasze wrażenia?

test szamponów w kostce