Zanim zaczęliśmy ubierać choinkę

Mało kto wyobraża sobie Święta Bożego Narodzenia bez choinki. Iglaste, bogato udekorowane drzewko kryjące pod gałęziami stosy kolorowo opakowanych prezentów stało się najbardziej rozpoznawalnym symbolem Świąt i nieodzownym elementem świątecznego wystroju. Choinka wrosła w naszą kulturę tak mocno, że sprawia wrażenie tradycji kultywowanej od wieków. Tymczasem, zwyczaj dekorowania bożonarodzeniowego drzewka pojawił się w naszych domach nie wcześniej niż w XIX wieku i to za sprawą trendów zaczerpniętych zza naszej zachodniej granicy (zdziwieni?). Ofiarą tej mody stały się, co z przykrością stwierdzam, tradycyjne polskie dekoracje.

Im bardziej świat się globalizuje i unifikuje, tym większy czuję żal za tradycjami i zwyczajami, które zastępowane kulturą masową odeszły w cień zapomnienia. Coraz częściej moje myśli wędrują ku bogatej obyczajowości słowiańskiej, opartej na obserwacji świata natury i oddawaniu należnej jej czci. Jednym z najważniejszych świąt słowiańskich było oparte o kult solarny Święto Godowe (Święto Zimowego Staniasłońca), celebrujące przesilenie zimowe, jako chwilę zwycięstwa światła nad ciemnością. Ten magiczny moment uważany był za narodziny nowego Słońca, a więc nowy początek – nowego roku i okresu wegetacyjnego, a więc i świętowanie należało do radosnych. W tradycji Słowian, ten okres poświęcony był kultowi zmarłych przodków, ale także wróżbom na kolejny, rozpoczynający się własnie rok. Aby zapewnić sobie urodzaj w nadchodzącym roku w kącie izby stawiano snopek zboża, najczęściej żyta, udekorowany suszonymi jabłkami czy orzechami.

diduch
źródło: http://iwonahorodek.wordpress.com

Snopek, zwany diduchem (czyli dziadem), należało przechowywać aż do wiosny, a z ziaren wyłuskanych z kłosów rozpocząć pierwszy wiosenny siew. Stąd też wywodzi się znana niemal każdemu (i powszechnie praktykowana) tradycja ścielenia słomy lub siana pod obrusem na wigilijnym stole. Mało kto wie, że ten zaadaptowany do potrzeb chrześcijaństwa zwyczaj w rzeczywistości jest pogańskim obrządkiem związanym z zapewnieniem dobrobytu i dostatku :) Podobną historię dzielą kolędy ale i wiele innych tradycji świątecznych, których nie posądzalibyśmy o pogańskie korzenie :)

Inną staropolską tradycją wywodzącą się ze słowiańskiego Święta Godowego było wieszanie pod sufitem udekorowanej gałęzi drzewa iglastego, zwanej podłaźniczką. Zwyczaj ten był praktykowany na terenie Małopolski jeszcze w latach ’20 poprzedniego wieku, szczególnie na wsi, która była jego ostatnim bastionem najdłużej stawiającym opór postępującej ekspansji choinki.

podłaźniczka
źródło: http://wiano.eu

Tradycja przynoszenia do domu wiecznie zielonego drzewka miała silny związek z symboliką wiecznego, nieprzerwanego życia, szczęściem spływającym na domostwo oraz ochroną przed złymi urokami, chorobami i piorunami, którą miały zapewnić iglaste gałązki. Podłaźniczka pełniła też niebagatelną rolę w zakusach matrymonialnych :)  Wraz z ewolucją zwyczajów, tradycji i wierzeń, podłaźniczka zaczęła towarzyszyć Bożemu Narodzeniu, a ostatecznie została wyparta przez przybywająca z zachodu choinkę.

Dziś podłaźniczkę możemy zobaczyć głównie w skansenach lub… zrobić ją sami na pamiątkę naszych chrześcijańskich korzeni. Dekorując bożonarodzeniowe drzewko warto też pamiętać o tym, że większość naszych świątecznych zwyczajów wyrosło wprost ze starodawnych wierzeń pogańskich, a nadana im interpretacja chrześcijańska rozmyła pierwotną symbolikę. A może w kącie znajdzie się miejsce na mały snopek słomy? Duchy naszych Słowiańskich przodków z pewnością ucieszy ten widok ;)